wtorek, 8 lipca 2014

Peeling solny do ciała od Balea - pachnie i ... działa!

Niedzielny post poświęciłam peelingom do twarzy, więc dziś polecę Wam rewelacyjny peeling solny do ciała. Długo poszukiwałam konkretnego zdzieraka w Niemczech. W Polsce uwielbiałam używać peelingów z Joanny w tych małych tubkach i szczerze to nie próbowałam innych :) Kiedy przyjechałam do Niemiec trafiałam na peelingi typu kizi - mizi. Czyli coś było ale mało konkretnego. W sumie na pewien czas starczały mi te produkty ale kiedy zaczął się mój problem z wrastającymi włoskami po depilatorze potrzebowałam konkretnego peelingu. I wtedy rozpoczęłam rozeznanie. Wiele z dziewczyn polecało z Alverde klik ale dla mnie to typowy średniak. Postanowiłam kupić solny peeling z trawą cytrynową od Balea. Kiedy poczułam jego zapach od razu chciałam go wypróbować!


Za co uwielbiam ten peeling? Przede wszystkim za to, że to zdzierak nie do zdarcia :) A poważnie mówiąc (pisząc) jest to najlepszy produkt jaki miałam do tej pory. Myślę, że śmiało mogę go postawić na pierwszym miejscu z produktów firmy Balea.

Kosmetyk zamknięty w poręcznym plastikowym słoiczku. Jak zwykle kolorystyka przyciąga oko ;) Pojemność to 250 ml a koszt 2,95 euro. Na allegro kosztuje około 16 zł. Skład ma całkiem niezły, znajdziemy tam przeróżne oleje między innymi z jojoby czy słonecznika. Znajdziemy również mocznik, cynk czy magnez. Używanie tego produktu to sama przyjemność. Zapach rewelacyjny - orzeźwiający, niechemiczny. Idealny na słoneczne dni. Działanie? Fajnie oczyszcza i zdziera naskórek pozostawiając skórę gładką i nawilżoną. Pozostawia na skórze lekko tłustawy film - co nie każdemu to pewnie odpowiada, mi to nawet pasuję. Raz w tygodniu wykonuję peeling całego ciała, a co drugi dzień produkt służy mi do walki z wrastającymi włoskami po depilacji więc używam go tylko na łydki i działa! Nie zapominajmy, że jest to peeling solny, więc jeśli mamy jakieś podrażnienia, strupki czy ranny nie używajmy go! Ja nawet kiedy mam na dłoni jakieś skaleczenie, że używam tego produktu. Kosmetyk jak najbardziej podbił moje serce i zdecydowanie trafia na listę moich ulubieńców. Z pewnością kupię go nie raz!



Jedynym minusem peelingu jest to, że często wylatuje mi między palcami i w całej kabinie pływają kawałki produktu. Ot takie marnotrawstwo.

Jak widzicie na ostatnim zdjęciu produktu zostało mi na kilka użyć. Pozytywne recenzje zbiera również peeling z Rossmanna Wellness&Beauty i chyba tym razem skuszę się na jego zakup i przetestowanie. Ale z pewnością nie raz jeszcze sięgnę po peeling od Balea.

Ja uciekam na dużą, gorącą kawę bo pogoda za oknem motywuje jedynie do spania pod kocem a pranie samo się nie poprasuje! :)

Powoli, małymi kroczkami powstaje post związany z problem wrastania włosków po depilacji. Pewien zarys już jest, ale chcę Wam przekazać to co ja zaobserwowałam, jakie błędy popełniałam i jak staram się z tym radzić. Więc zapraszam już niebawem!

Pozdrawiam!

8 komentarzy:

  1. Ja tez jestem pozytywnie tym peelingiem zaskoczona, szczegolnie ze w de nie jest tak latwo o porzadny drapak ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wygląda dobrze, zapisałam sobie go na listę do przetestowania :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tosmy sie zgraly w czasie :D Jestem tak zachwycona tym peelingiem, ze wczoraj napisalam recenzje na jutro ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak ja zazdroszczę wszystkim tej Balei, też chcę, cokolwiek, chociażby najmniejszy żel pod prysznic :P :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Chętnie bym go przetestowała :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Chętnie go wypróbuję, mam zamiar go kupić w najbliższym czasie :)
    Jeśli mogę spytać, to gdzie mieszkasz w Niemczech?
    Ja serdecznie pozdrawiam z Saksonii :)

    OdpowiedzUsuń
  7. o zachęciłaś mnie do wypróbowania go :D

    Zapraszam do obserwacji ;)
    http://inszaworld.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń